Wulkan, puszka i zupa Czarka. W „Taskmasterze” wszystko ma swój cel. Podobno.
W „Taskmasterze” nikt nie pyta, po co budować wulkan, zbierać płyn do puszki albo docierać do mikrofalówki w jak najmniejszej liczbie kroków. Zadanie to zadanie. Adam Woronowicz czeka na efekty, a uczestnicy muszą znaleźć sposób, żeby go zadowolić. Czarek tymczasem chciałby tylko zjeść zupę.
Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazik Mazur, Żabson i Zofia Zborowska-Wrona po raz kolejny spróbują zdobyć uznanie Taskmastera. Pomysłów z pewnością nie zabraknie. Czy przypadną mu do gustu? To już zupełnie inna sprawa.
Na początek uczestnicy będą musieli zbudować najlepszy wulkan. Dostaną 10 minut na opracowanie planu i kolejne 20 na jego realizację. Czy postawią na rozmach, efektowną erupcję, a może zupełnie nieoczywistą interpretację wulkanu? Jedno jest pewne: Taskmaster będzie oczekiwał czegoś więcej niż zwykłej górki.
Później przyjdzie czas na zadanie, które brzmi niewinnie: zbierz jak najwięcej płynu do puszki. Uczestnicy mają 15 minut i nie mogą opuszczać przyczepy. Skąd wziąć płyn? To już ich problem. Trzeba będzie dobrze się rozejrzeć, wykazać pomysłowością i wykorzystać wszystko, co może się przydać. W „Taskmasterze” nawet kilka dodatkowych mililitrów może zrobić różnicę.
Na koniec coś, co każdy robi niemal codziennie: trzeba dojść do mikrofalówki. Tyle że tym razem liczy się jak najmniejsza liczba kroków, po drodze czekają przeszkody, a poruszanie się wymaga wydawania jednostajnego dźwięku. Czas odmierza mikrofalówka, w której podgrzewa się zupa Czarka. Bo przecież Asystent Taskmastera też musi kiedyś zjeść.
Kto zbuduje wulkan godny uznania Taskmastera? Kto wyciśnie z zadania ostatnią kroplę? I czy Czarek doczeka się ciepłej zupy?
Czwarty odcinek „Taskmastera” w poniedziałek o 21:30 w TVN.