W pierwszym odcinku „Taskmastera” największe uznanie Adama Woronowicza zdobył Rafał Rutkowski
Betoniarka, arbuz i rozmowa telefoniczna, której nie można było zakończyć. Pierwszy odcinek „Taskmastera” pokazał, że nawet najprostsze zadanie może stać się komediowym wyzwaniem. Pięcioro uczestników stanęło przed oceną Adama Woronowicza, a najlepsze pomysły – jak zwykle – nie zawsze były tymi najbardziej oczywistymi.
W pierwszym odcinku uczestnicy musieli między innymi znaleźć nowe zastosowanie dla betoniarki, odbyć jak najdłuższą rozmowę telefoniczną, realizując po drodze kolejne polecenia, oraz zjeść jak najwięcej arbuza w ciągu jednej minuty. Zadania były proste tylko na papierze. W praktyce wymagały kreatywności, refleksu i umiejętności zachowania powagi w sytuacjach, które z powagą miały niewiele wspólnego.
Największe uznanie Taskmastera zdobył Rafał Rutkowski, który w pierwszym odcinku szczególnie dobrze odnalazł się w świecie nieoczywistych zadań i własnych interpretacji zasad. Jego pomysły przekonały Adama Woronowicza, który jako Taskmaster pozostaje jedynym sędzią i ostatecznym autorytetem programu.
Wiolka Walaszczyk, Kazik Mazur, Żabson i Zofia Zborowska-Wrona również pokazali, że w „Taskmasterze” nie ma jednej drogi do dobrego rozwiązania. Każdy z uczestników podszedł do zadań na swój sposób, a efektem były zaskakujące, nieprzewidywalne i przede wszystkim bardzo zabawne sytuacje.
Pierwszy odcinek udowodnił, że siłą „Taskmastera” jest właśnie zderzenie prostych instrukcji z kompletnie różnymi sposobami ich interpretacji. Tutaj liczy się nie tylko to, czy zadanie zostało wykonane, ale przede wszystkim pomysł, który za nim stoi – i reakcja człowieka, który ma zdecydować, czy był naprawdę dobry.
A tym człowiekiem jest Taskmaster. I tym razem szczególnie przekonał go Rafał Rutkowski.
„Taskmaster” – w każdy poniedziałek o 21:30 w TVN.
Najlepszy program w najgorszy dzień tygodnia.